![]() | ||||||||||
![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
Picos de Europa, 1-27 sierpień 2005
Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [XXV] [XXVI] [XXVII] [epilog]
Dzień 16: Armando - 16/08/2005
W nocy do Zbycha dobijali się nasi znajomkowie, którzy próbowali naprawić pompę wodną w naszym Mercedesie przy użyciu poxipolu. Niestety niepowodzenie, a zeszło im
trochę na to i teraz udajemy się na plażę z łukiem w oceanie, aby się z nimi spotkać. Ktoś będzie musiał tam pojechać i coś z tym zrobić.
Dojechali wreszcie: Gocha, Aga, Seba i Stach. Sądziliśmy, że jechali czymś większym niż Yarisem. Jak oni się tam zmieścili we czwórkę to ja nie wiem. Biorąc pod uwagę, że jechało drugie pół naszego Mercedesa w częściach z nimi???
Najpierw kąpiel w oceanie. Jest cholernie zimna woda, ale co tam. Fale ogromne, więc z przepłynięciem pod łukiem skalnym nici. Zabawy, igraszki w wodzie, wrzucenie Gochy, później Agi, kilka głupich tekstów, zjedzenie melona i można jechać na zakupy żywieniowe na najbliższych 10 dni. Później spotkanie z legendarnym, dobrym duchem wypraw w Picos - Armandem.
Oczywiście, nie wiem czy Hiszpanie są z natury spóźnialscy, ale spóźnienie Armanda to około 2 godziny, wyjście do sidrerii. W lokalach tego typu chodzi o to, że wybiera się ten, w którym jest najbardziej brudno i najbardziej śmierdzi - tzn. że lokal jest pierwsza klasa i że mnóstwo ludzi w nim przesiaduje, a właściwie przestoi, bo w tych barach przede wszystkim się stoi. Po kilka strzałów sidry i coś na smak naszych flaczków do zjedzenia. Dalej odwiedzamy kolejną sidrerię i kolejne strzały. Lekko nabuzowani (przynajmniej ja) udajemy się po zakupy na imprezę w domku Armanda i kierunek parking w górach.
Impreza zaczęła się niewinnie tzn. zapas 6 zgrzewek piwa, 3 tuziny jajek, brendy i litr Orujo - 48% (oraz 3 kupione przez Armanda, o czym na razie nie wiedzieliśmy jeszcze). Punktem kulminacyjnym była nauka przyrządzania tego trunku:
Składniki: cytryna, cukier, orujo
Sposób przyrządzania: wlewamy orujo do garnka, wciskamy sok z cytryny, cukier podgrzewamy trochę i podpalamy całość. Trochę niech się pali.
Sposób spożycia: rozlewamy do kubków płonący płyn. Jeżeli chcemy mocniejszy trunek to zdmuchujemy szybciej ogień, wąchamy dokładnie opary aż łezka poleci i jednym haustem jak już lekko ostygnie, aby się nie poparzyć wypijamy.
Uwagi: nieźle kopie!!!